|
Dla 20-letniej Małgosi z Katowic bóle menstruacyjne zawsze były trudne do wytrzymania. Tym razem nie mogła sobie jednak pozwolić, by choć na trzy dni położyć się do łóżka. Właśnie podjęła wakacyjną pracę, chciała zarobić na studia. Żeby przetrwać, łykała pigułkę po pigułce, bo każda uśmierzała ból tylko na krótko. Małgosia pracy nie przerwała, ale po tej „kuracji” czuła się bardzo zmęczona. Zaczęły jej puchnąć nogi, a nawet od lekkiego dotknięcia robiły się siniaki. Dwa tygodnie później nie miała siły wejść do mieszkania na drugim piętrze. Kiedy wreszcie trafiła do lekarza, ten zlecił rutynowe badanie krwi. Wykazało, że dziewczyna ma katastrofalnie mało krwinek białych, czerwonych, a także płytek krwi. W szpitalu jako pierwsze usłyszała pytanie o nazwy leków, jakie ostatnio brała. Przyznała się, że były to środki przeciwbólowe, które połykała niemal garściami. Ich toksyczne działanie, jak się dowiedziała, doprowadziło do uszkodzenia szpiku kostnego! Małgosia spędziła w szpitalu ponad trzy miesiące. Jej stan był tak dramatyczny, że lekarze zaczęli zastanawiać się nad przeszczepem.
Leki Przyszłości odpowiadają - "Leki to nie cukierki"
Z ilości kupowanych przez nas leków wynika, że jesteśmy jednym z dwóch najbardziej zbolałych narodów w Europie. A może zbyt łatwo ulegamy reklamom? Pamiętajmy! Nikt nie wymyślił leku, który nie ma działań ubocznych. Zamęt na rynku leków przeciwbólowych dezorientuje pacjentów i lekarzy. Nowe nazwy, nowe opakowania, nowe ceny i GIGANTYCZNE kampanie reklamowe. Choroby to dziś wielki biznes. Na leki wydajemy w Polsce ok. 60 mln zł rocznie. Środków tych zużywamy coraz więcej. W zderzeniu z potężną machiną marketingową, która jak walec przetacza się przez gabinety lekarskie, apteki, ulice i prywatne mieszkania - pacjent stoi na straconej pozycji. Od rana do nocy trwa w radiu i telewizji festiwal zdrowia, a właściwie przegląd rozmaitych chorób i dolegliwości, które można wyleczyć tanio, łatwo i skutecznie. Przynajmniej z pozoru. Wszystkie te informacje, które noszą znamiona rzetelnych i wiarygodnych instrukcji medycznych (wygłaszane są wszak przez ekspertów, studentów medycyny, doświadczone koleżanki z pracy i wypróbowanych sąsiadów), w rzeczywistości tworzą bombę farmakologiczną. Jej siła rażenia polega na pomieszaniu prawdy z naukową fikcją, wymyśloną na użytek zwiększenia sprzedaży. Producenci witamin, środków przeciwgorączkowych, uodparniających, na katar, ból gardła i kaszel zbierają żniwa, ale nie byłoby ich bez dostępu do mediów, w których przekonywująco informowano o niezwykłej skuteczności, ani słowem nie wspominając o ewentualnych działaniach niepożądanych. Dopuszczone na nasz rynek leki mają nazwę sugerującą ich błędne zastosowanie. Neoangin nie wyleczy anginy, gdyż nie działa przeciw bakteriom. Gripex sugeruje leczenie grypy, podczas gdy w najlepszym razie może łagodzić jej objawy (nie niszczy wirusa grypy!). Rutinoscorbin również nie ugasi ogniska zapalnego, o czym sugestywnie, ale na wyrost, zapewnia producent w reklamie, a ludzie mu wierzą. Nie ma absolutnie żadnych dowodów, że rutyna i kwas askorbinowy łagodzą i skracają przeziębienia - stanowczo oświadcza dr Józef Meszaros z Zakładu Farmakologii Akademii Medycznej w Warszawie. Aby potwierdzić skuteczność jakiegoś środka, współczesna medycyna wymaga przeprowadzenia badań klinicznych w konkretnej chorobie. Nie przeprowadzono badań z wykorzystaniem rutyny i kwasu askorbinowego w zwalczaniu infekcji wirusowych u ludzi. Mimo to Rutinoscorbin idzie jak woda. Każdy lek powinien być rejestrowany do określonych wskazań, ale firmy wskazania uogólniają, a organ rejestracyjny przymyka na to oko. Zdaniem niektórych ekspertów, skandalem było np. zarejestrowanie w Polsce kolejnej odmiany paracetamolu pod nazwą Apap-Noc, który jest połączeniem leku przeciwbólowego ze składnikiem ułatwiającym zasypianie. Tym składnikiem jest przeciwalergiczny środek starej generacji, którego objawem niepożądanym jest działanie nasenne. Czy to etyczne, by firma z wady przestarzałego leku czyniła cnotę? Nie ma leków skutecznych i jednocześnie bezpiecznych, wszystkie w nadmiarze szkodzą - zgodnie przyznają farmakolodzy. W „Gazecie Farmaceutycznej" można znaleźć interesujące ostrzeżenie z Danii, w której 5 tyś. ludzi rocznie umiera na skutek niepożądanych działań leków. W Polsce zapewne kilkakrotnie więcej. Badania w Unii Europejskiej dowiodły, że od 32 do 68 proc. hospitalizacji związanych z błędną terapią lękową można by uniknąć, ale tylko 10 proc. przypadków działań ubocznych leków bywa rejestrowanych. Gdy mamy na rynku 41 różnych preparatów z kwasem salicylowym i 47 z paracetamolem a obydwie substancje są środkami przeciwgorączkowymi i przeciwbólowymi, i nie są pozbawione działań niepożądanych, wypróbowując leki pod różną nazwą handlową, można łatwo przekroczyć dopuszczalną dawkę. Prof. Jacek Spławiński z Zakładu Farmakologii Narodowego Instytutu Zdrowia mówi: -To w Polsce norma - eksperci spierają się, co bardziej szkodzi: Panadol, Aspiryna, Ibuprom czy Pyralgina, a nikt nie zwraca uwagi na to, ze ludzie od lat trują się tabletkami, które już dawno powinny być wycofane, bo są rakotwórcze! Polpharma sprzedała ponad 12 min opakowań Pyralginy, natomiast bliżej nieznana firma z Lublina Marcmed - ponad 17 min opakowań tzw. tabletek od Bólu Głowy zawierających szkodliwą fenacetynę. Komisja Rejestracji Leków już w 1995 r. podjęła decyzję o usunięciu z rynku fenacetyny. Jednak, na skutek zaskarżenia tej decyzji , do tej pory nie wykreślono fenacetyny z rejestru, więc może znajdować się na półkach aptek, kiosków Ruchu i wszędzie tam, gdzie bez recept kupujemy leki przeciwbólowe. Często leżą obok baloników i cukierków przy kasie. To sprawia, że nie myślimy o nich jak o lekach. Wychodząc ze sklepu, sięgamy jeszcze po czekoladkę i... listek tabletek. Bo a nuż się przydadzą w domu. Najpoważniejszym i najczęstszym skutkiem ubocznym zażywania leków przeciwbólowych jest krwawienie z przewodu pokarmowego. Dzieje się tak dlatego, że większość leków uśmierzających ból (poza wspomnianym paracetamolem czy pyralginą) hamuje produkcję śluzu ochraniającego ściany żołądka. W efekcie może dojść do powstania wrzodu, który czasem nie daje żadnych dolegliwości, aż w pewnym momencie pęka lub (co zdarza się częściej) wywołuje krwotok. Leki uśmierzające ból mogą również uszkadzać nerki i wątrobę, zakłócać produkcję szpiku, prowadzić do pogorszenia słuchu czy wywoływać szumy w uszach. Niedocenianym do niedawna działaniem niepożądanym leków przeciwbólowych jest też nadciśnienie. Okazuje się, że osoby zażywające regularnie leki przeciwbólowe muszą znacznie częściej sięgać po środki na nadciśnienie. Środkiem, na który trzeba uważać, jest poczciwa aspiryna. To lek nieobojętny zarówno dla nerek, jak i żołądka, ponadto – o czym świetnie wiedzą pediatrzy – nie powinno się go podawać dzieciom przechodzącym infekcje wirusowe. Aspiryna może bowiem wiązać się z groźnymi uszkodzeniami wątroby i mózgu, czyli tzw. zespołem Reya. Lek ten ma zresztą stosunkowo słabe działanie przeciwbólowe, za to skutecznie przeciwdziała krzepnięciu krwi. |

Co to jest suplement?

